W rześkim, morskim powietrzu, którym oddychał, żołnierz czuł już wyraźnie gorzki smak wygnania i włóczęgi, jaki niebawem miał owionąć stojących przed nim ludzi i zadomowić się na zawsze w ich ubiorze, skórze, włosach, w tobołkach, które ze sobą zabiorą.