Myślał, ociężale i niewyraźnie, o dziwnej jednorodności w łykowatej skórze chłopskiej... o pospólnym, stężałym jak klepisko bytowaniu Deczyńskich, Zarychtów, Borczyków i Adamusów... o cierpkim smaku kory dębowej tudzież o grudach stwardniałych w bruździe rozkwaszonej gleby...