- ...a kiedy obiad się spóźniał, tata grał na skrzypcach jeden z utworów, których się nigdy nie nauczył, na przykład Kujawiaka Wieniawskiego, gdzie były takie ciężkie pasaże... a mama, która nienawidziła fałszu i zawsze twierdziła, że fałszywa nuta przyprawia ją o fizyczny ból, leciała z kuchni, krzycząc: „Już kończę, kończę, tylko, na Boga, już nie graj".