A gdy ostatnia matka wyłapała już swoją pociechę, spojrzał krótko na mnie, na radę zakładową, młodzież i rzucił: - To co, zaczynamy? - I zaczął: - Zebraliśmy się, towarzyszki i towarzysze - przeciągał słowa w chropawym zaśpiewie - na wielkiej uroczystości siedemdziesięciolecia urodzin przywódcy całej postępowej ludzkości, zwycięzcy hitlerowskiego faszyzmu, chorążego pokoju, towarzysza Stalina. - I nie czekając, aż ktoś może na sali zacznie bić oklaski, sam pełnymi garściami zaczął sobie bić.