Ja bym nie zrobiła tego co mama - powtórzyła Uliśka już w myślach, buntowniczo, odrobinę za buntowniczo i oczywiście natychmiast zobaczyła poszarzałe z wściekłości i (oj, chyba tak) bólu oczy Irka, genialnego asystenta tatusia, dwudziestoczteroletniego intelektualisty o wzroście i wyglądzie koszykarza: ja bardzo, nie muszę ci mówić, jak bardzo cenię profesora Sandeckiego... to jest geniusz, uważam go za geniusza i mam... miałem wielką nadzieję... ale nie dość, że sam wszystko zostawia, to jeszcze ciebie skazuje na korespondencyjną maturę, na odcięcie od wszystkiego, z czego sam czerpał pełnymi garściami, od kultury, od...