Bode Miller wygrał w sobotę najdłuższy (4445 m), najszybszy (chwilami pędzi się tutaj 150 km/h), najbardziej ekstremalny (wąskie, strome odcinki nad przepaścią) i wyczerpujący (2,5 minuty w przysiadzie) bieg zjazdowy w alpejskim Pucharze Świata. „Lauberhorn” w szwajcarskim Wengen to trasa z piekła rodem, ale szalony Amerykanin pokazał, że jego też stać na diabelskie sztuczki.