Owszem - odpowiedział Jerzy Pomianowski, chrząknął uroczyście i roztoczył przede mną barwny opis spotkania u Witkacego, perlistego śmiechu pięknej i utalentowanej Alicji, rozmowy o zbliżającej się wojnie, a potem wspólnej z Witkacym podróży do Drohobycza, do Bruno Schulza.