Ponieważ stugębna fama dotarła już i do zagranicznej Polonii - gdy w czerwcu 1982 roku wyjechał na pierwsze po wielu miesiącach koncerty do Sztokholmu pod klubem urządzono mu "kocią muzykę" i demonstrację -- niezbyt liczną, ale krzykliwą, bo zasilaną głosami najnowszej fali emigrantów, którzy - odcięci od informacji z kraju - do zasłyszanych plotek dodawali swoje, z czego wychodziło, że Niemen jest niemal... architektem stanu wojennego.