Z nielicznymi wyjątkami (nazwiska i adresy znane redakcjom) dziennikarze używają sobie na rządzie, na każdym kroku krytykują, ronią krokodyle łzy, rozdzierają szaty, nagłaśniają opozycję, z wypowiedzi ministrów wyraźnie sobie drwią, najlepszych posłów mają za hetkę-pętelkę.