Wielki wyścig - Niespokojny duch Kolumba - Trasa najtrudniejsza z możliwych - Mają jeden obowiązek: opłynąć lewą burtą trzy przylądki.
To będzie wyścig największych i najszybszych jachtów, jakie kiedykolwiek zbudowano.
Z udziałem polskiej załogi, którą pokieruje Roman Paszke, kapitan jachtowy żeglugi wielkiej.
Roman Paszke i Mirosław Gospodarczyk pocięli palnikiem dwie tony ołowiu.
Roman Paszke dołączył do żeglarzy z Zachodu, którzy dawno wysiedli z ciężkich łódek z poliestru.
Ale włókno węglowe na jachty?
Powiedzmy zwiększenie wydajności z jednego ha, ale szybki jacht pełnomorski to było marzenie wskazujące na znaczące znamiona luksusu, by nie powiedzieć - na odchylenie prawicowe.
Zanim zaczął wytapiać ołów z "Miśkiem" Gospodarczykiem, swoim bosmanem i przyjacielem, Roman odbył bolesną drogę krzyżową po gabinetach instytucji i urzędów.
- Najtrudniej było uzasadnić, że potrzebujemy innego jachtu, chociaż mamy taki jeden, który pływa.
W tych regatach, między innymi, startował jacht Rodeo, na którym pływały kobiety.
W 1997 Roman Paszke zdobył Admirals Cup i tytuł Żeglarza Roku.
- Z Paryża wrócił Rolf Vrolijk i to on zaczął Romka namawiać na projekt Rejsu 2000 -  mówi Alina Paszke, żona żeglarza.
- A Roman zaczął przekonywać Marka Kwaśnickiego, właściciela MK Cafe.
Paryski Disneylend, Francuski Interministerialny Komitet Obchodów Roku 2000, Volvo i France Telekom organizują ten wielki wyścig po morzach i oceanach.
Roman przyciąga ludzi
Roman telefonuje do Londynu.
Lepiej w Zegrzu niż na Pacyfiku  - przymilnie pocieszałem Romana, bo maszt runął, jak tylko wsiadłem do katamarana, więc sumienie mnie gryzło okropnie.
Kiedyś w sztormie na Morzu Północnym zatykał palcem dziurę, przez którą wypadł im wał silnika.
Nie wierzył, że wyjdzie ten program z MK Cafe, lecz kiedy Roman w to wszedł i on to zrobił.
Wątpił, czy uda się zebrać pieniądze, zgromadzić grupę sponsorów i zbudować kolosa pod żaglami, ale był przy tym z Romanem od początku.
Roman ma wielu przyjaciół.
Roman przyciąga ludzi.
Roman umie sprawić, że inni zaczynają myśleć tak jak on.
Roman, zgodnie z prawdą, powiedział żonie, że rejs potrwa dwa miesiące.
Ala wspiera Romana jak zawsze.
Jednak jest kobietą, a kobiety są bardziej praktyczne, zwłaszcza od mężów marzycieli, choćby nawet tak pragmatycznych jak Roman.
Wszystkie pieniądze, jakie zarobiliśmy, inwestowaliśmy w ten projekt, nie mając żadnej gwarancji, że to się uda  - mówi Alina Paszke.
- Roman wyjeżdżał do Warszawy dwadzieścia razy w miesiącu.
W grupie warszawskiej, jak Roman ich nazywa, wyobraźnia zadziałała.
I klimat wielkiego wyścigu.
Bo historia ludzi na ziemi to wyścig.
Historia ludzi to historia wielu wyścigów, a ten rejs będzie jednym z nich.
Ktoś rzuca wyzwanie, ktoś zaczyna nowy wyścig i nie wie, co jest za metą.
Jedziemy z Romanem do Górek.
Trzeba trochę przebudować jacht ALKA-PRIM.
W drodze do Górek Roman objaśnia mi technikę żeglowania, systemy nawigacji, sposoby zliczania dystansu.
Roman dokładnie zna trudności trasy.
Roman Paszke nie mówi o strachu.
Katamaran to nie jacht jednokadłubowy, który ma dwie tony ołowiu w kilu.
Jak to zrobić bez pomocy z zewnątrz, w dziesięciu ludzi na wodach Hornu albo Arktyki?
Mocny chłopak, pływał z Romanem na MK Cafe.
Mariusz Piratowicz, Zbigniew Gutkowski, Kamil Ortyl, Krzysztof Owczarek, Jarosław Kubik też kandydują do załogi kapitana Romana Paszkego, choć żaden nie jest pewny swego miejsca.
Zdanie jak pocisk, który ma przebić na wylot tę chmurę elektroniczną, z której spada na ziemię powszedni deszcz obrazów i słów, i zostać w naszych głowach.
Jeśli jacht wystawiony przez polski kapitał ukończy regaty, to będzie duży sukces.
Ludzie robią różne dziwne rzeczy, choć dokoła jest tyle problemów.
Będzie 31 grudnia 2000 roku, kiedy wyruszą z Marsylii albo z Barcelony, żeby opłynąć Ziemię w wielkim wyścigu.
Roman ma takie powiedzenie - Sto procent optymizmu, zero pesymizmu.
Żyje aktywnie i do przodu, lecz gdy na Bałtyku szaleje sztorm, chwyta za telefon i dzwoni do Romana, który gdzieś tam na Karaibach wypatruje szkwałów i mew.