Andrzej Gołota przegrał z Michaelem Grantem w 10.
Komentarz: Gołota znów zadziwił
27-letni Michael Grant był faworytem w pojedynku z Gołotą.
Pierwsza runda walki w Atlantic City potwierdziła te opinie.
- Po ciosie w szczękę szybko się zerwałem i patrzyłem, czy Gołota nie ponowi ataku" - tłumaczył dziennikarzom.
W trzeciej rundzie poniżej pasa uderzył Michael Grant, ale Randy Naumann przymknął na to oko.
Gołota i Grant sprawiali już wrażenie wyraźnie zmęczonych.
W dziewiątej rundzie Gołota znów przyśpieszył i sędziowie, chyba bez większych oporów, mogli zapisać ją na konto polskiego pięściarza.
Przed dziesiątą rundą Gołota prowadził na punkty u wszystkich sędziów.
W połowie rundy Grant po raz pierwszy trafił prawym prostym.
Gołota nawet nie drgnął, choć cios był potężny.
Tym razem chyba wszystkim stanęły przed oczami obrazy z walki Gołota - Lewis.
Gołota przegrał i zarobił kolejny milion dolarów.
Po ciosie  w szczękę  szybko się zerwałem  i patrzyłem, czy Gołota  nie ponowi ataku.
Walka poprzedzająca pojedynek Gołota - Grant zakończyła się w dramatyczny sposób.
Gołota znów zadziwił
W pojedynku z faworyzowanym Michaelem Grantem walczył dobrze; udowodnił, że potrafi to robić.
Trudno też powiedzieć, dlaczego po kilku mocnych ciosach Granta, nie podjął walki w dziesiątej rundzie.
Raz jeszcze prysły sny o potędze, raz jeszcze okazało się, że Gołota nie umie wygrywać najważniejszych pojedynków, nawet wtedy, gdy prowadzi wysoko na punkty.