Sześćdziesiąt lat temu zginął Janusz Kusociński 
W czerwcu mija 60 lat od śmierci za kraj Janusza Kusocińskiego, rozstrzelanego przez gestapo w Lesie Palmirskim pod Warszawą.
Okazały grób w lesie w Palmirach pod Warszawą, tablice pamiątkowe, szkoły noszące Jego imię, zawody o Jego Memoriał, nawet w Monachium jest ulica Janusza Kusocińskiego.
Lubił patrzeć, jak grają w tenisa, parę razy na kortach Legii wziął rakietę i próbował odbijać piłkę, ale nie szło mu to.
Często odwiedzał tenisową Legię.
Biegał w granatowym dresie z napisem "Warszawianka" na plecach, często spoglądał na stoper, który trzymał w ręku.
Już nie oglądały go tłumy, kiedy w Warszawie i na świecie biegał i zwyciężał.
Byłem, zanim go poznałem, na jego biegach na stadionie Legii, kiedy pokonał ostrym finiszem świetnego Fina Iso Hollo.
Jednak nic z tego jakoś nie wyszło i pan Janusz zaczął chodzić na basen Legii.
Basen Legii był to wówczas letni salon Warszawy.
Ale i pani Krystyna zniknie szybko z pola widzenia Kusocińskiego.
Kusociński biegał niezbyt ładnie.
Kusociński pewnie nie mógł zapomnieć Petkiewiczowi, że prześcignął samego Nurmiego, a on, mimo że sporo walczył z Finem, zawsze zostawał w tyle.
Petkiewicz pokonał Nurmiego na stadionie w Parku Skaryszewskim (nie na Legii) raptownym finiszem, kiedy Nurmi myślał, że ma pewne zwycięstwo.
Kusociński bił rekordy świata, zdobywał laury, był bez porównania bardziej popularny niż Petkiewicz.
Janusz Kusociński odbył swój triumfalny powrót na bieżnię.
Był tak mocny, że niektórzy myśleli już o medalu Nojiego.
Kusociński oglądał te biegi z trybun w Berlinie.
I oto dochodzi do pojedynku Noji - Kusociński.
Przed biegiem sporą grupką tenisowej braci z Legii spotkaliśmy się w mieszkaniu Kusocińskiego przy ul.
W tłumie nie dostrzegliśmy ani Kusocińskiego, ani Nojiego.
Tego dnia pierwszy raz w życiu zobaczyłem złoty medal olimpijski i delikatnie dotknąłem go palcem.
Kusociński trochę przechwalał się.
W niedocenianym Muzeum Sportu w Warszawie, które kryje tyle cennych pamiątek, przechowywana jest księga "Kusego" i po latach zobaczę ją znowu.
Kapral Kusociński będzie ranny na Sadybie w obronie Warszawy.
Na początku okupacji widywałem dość często pana Janusza.
Kierował i trochę kelnerował w karczmie "Pod Kogutem" przy ulicy Jasnej wraz z Jadwigą Jędrzejowską, Marią Kwaśniewską, Ignacym Tłoczyńskim, a w szatni siedział Marian Mikołajewski, masażysta "Kusego", który po wielu latach tak wymasuje polską reprezentację piłkarską, że zdobędzie złoty medal na Olimpiadzie w Monachium.
Trzeba dużo biegać, mniej na bieżni, a więcej w terenie." I dodał: "Chciałbym na następnej olimpiadzie spróbować sił w maratonie." Machnął ręką: "Jakie to wszystko odległe.