Po każdym święcie na wrocławskie śmietniki trafia ponad tysiąc ton odpadów

Miejsc, w których po sylwestrze nie zadbano o porządek, jest wiele. Nie trzeba ich długo szukać. Wczoraj pomogliśmy usunąć tymczasowe wysypisko w centrum Wrocławia

Maciej Czujko, Jerzy Wójcik

To jest niewiarygodne! – oburzał się Piotr Łuszczki, pracownik jednej z firm przy ul. Ruskiej. – Tutaj po weekendzie nigdy nie jest czysto, ale to, co widzę dziś, przerasta moje wyobrażenie – dodał.

Jego reakcja była odpowiedzią na bałagan panujący na podwórku między ulicami św. Antoniego i Ruską – kontener wypełniony po brzegi, mnóstwo śmieci walało się po ziemi. A na górze odpadów stała kanapa. Na niej w najlepsze siedzieli bezdomni.

– Zabiorą to dzisiaj czy nie?! – krzyczał w złości jeden z nich. – Strasznie to śmierdzi.

Wiszą na telefonach

Równie bojowa atmosfera panowała u zarządcy tego terenu.

– Do firmy, z którą mamy umowę na wywóz śmieci, dzwonimy już od ósmej rano. Na drugiej linii wiszą rozwścieczeni mieszkańcy – mówił Kazimierz Kowal ze spółki Silana. – To nie pierwsza wpadka tej firmy. Przecież mogli przewidzieć, że po sylwestrze będą tu góry śmieci.

Zapewnia, że nie przedłuży z nią umowy.

Józef Wójcik, który sprząta podwórko, potwierdzał słowa prezesa. Znosił śmieci z całego podwórka sumiennie, ale nie mógł nic zrobić, bo nie mieściły się w kontenerze.

