Sprawa jest rozwojowa. W tym tygodniu w zalewie znaleziono kilka fragmentów ciała należącego najprawdopodobniej do Eugeniusza Wróbla. Policjanci nadal badają inne wątki. Jeden z najpoważniejszych dotyczy tego, czy w ukryciu ciała pomagał ktoś trzeci. Tym tropem niezależnie idzie także detektyw Andała.

Współpraca: Aleksander Król

<b>Od poszukiwań do zbrodni</b>

59-letni Eugeniusz Wróbel został bestialsko zamordowany przez swojego syna, Grzegorza W. w ubiegły piątek - uważa prokuratura.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że podczas kłótni w domu rodzinnym przy ulicy Hibnera w Rybniku 30-latek zabił ojca, a potem poćwiartował jego zwłoki, zapakował w rolki tapet, wywiózł nad Zalew Rybnicki i porzucił w wodzie. Zaginięcie męża zgłosiła policji w piątek żona b. wiceministra Lidia. Jej mąż wyszedł z domu ubrany w lekki polar, bez dokumentów, telefonu, a nawet bez obrączki. Rodzina wyznaczyła 10 tysięcy złotych nagrody za pomoc w odnalezieniu Eugeniusza Wróbla. W sobotę od rana w całym Rybniku harcerze, żeglarze i znajomi Wróblów rozwieszali plakaty z jego zdjęciem i prośbą o pomoc. Jednak gdy drobiazgowo zaczęto zbierać informacje, okazało się, że ostatnią osobą, która widziała żyjącego Eugeniusza Wróbla był jego syn Grzegorz.

Został mu postawiony zarzut popełnienia zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Trafił do aresztu. JACK, KUB

<b>Kim był Eugeniusz Wróbel?</b>

Prawdziwą karierę polityczną rozpoczynał w 1990 roku - wówczas został wicewojewodą katowickim.

