Postanowić poprawę przy Jego łasce

Po przebyciu całej drogi rachunku sumienia czujemy się odnowieni. W najskrytszym sanktuarium osoby tak wiele się wydarzyło. Czujemy się na nowo uwrażliwieni na miłość Boga, która zewsząd nas ogarnia i wyraża się w niezliczonych darach. Nie jesteśmy sami, lecz nieustannie wzywani do dialogu miłości. Doświadczyliśmy tej Boskiej miłości jako niewyczerpalnego źródła przebaczenia. Sam Boży Syn zdjął z nas brzemię grzechów i winy. Doprawdy: Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć (Ps 32, 1). Znów stoi otworem droga, po której można wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach (Hbr 12, 1). Każdy człowiek ze swej natury pragnie osobowego rozwoju. Każdy pragnie osiągnąć możliwie najwyższy pułap człowieczeństwa. Chrystus w Ewangelii wystarczająco jasno określa, na czym ten pułap polega! Święci konkretyzują to, co mogłoby się wydawać jedynie wzniosłym, lecz niedościgłym ideałem.

Po dotarciu do końca prezentacji codziennego rachunku sumienia chętnie dopowiem, że warto podjąć to wielce obiecujące ćwiczenie się w tym rodzaju modlitwy. Można szczerze nacieszyć się tym, że każdy nowy dzień to powód do radości, ponieważ otrzymujemy jeszcze jedną szansę, by porządkować swoją relację z Bogiem. Żywimy taką nadzieję, mimo naszej słabości i braków moralnych. Liczymy bowiem - wraz ze św. Pawłem i rzeszami wierzących - na łaskę Bożą. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4, 13). Gdy jutro znów objawi się nasza słabość, to z pokorą oprzemy się na zapewnieniu Pana: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9).

