Fundamentaliści jednak nie rezygnowali.

Organizowali strajki i manifestacje, dochodziło do starć. Pod presją ulicy rząd zgodził się na wolne i przyspieszone wybory parlamentarne latem 1991 r. A potem, w czerwcu 1991 r., armia postanowiła usunąć z budynków rad gminnych zdominowanych przez IFO tabliczki z napisem "gmina islamska" . Nic ważnego, chodziło jedynie o to, żeby przypomnieć, kto tu mimo wszystko rządzi. Przypomniano aż nadto dobrze: w walkach ulicznych zginęło oficjalnie 55 osób (opozycyjna Liga Praw Człowieka twierdzi, że trzy tysiące). Znów stan wojenny, odroczenie wyborów, aresztowanie przywódców Islamskiego Frontu. Siedzą w więzieniu do dziś.

Prezydent Bendżedid uznał zapewne, że ta lekcja wystarczy. Wybory, choć opóźnione, jednak się odbyły. Resztę znamy.

Kim są zwycięzcy? Nie bardzo wiadomo. Islamski Front Ocalenia przypomina trochę polską ,Solidarność': to wielkie pospolite ruszenie rozmaitych sił, które łączy nieubłagana wrogość wobec skorumpowanej dyktatury FWN. Są tam młodzi: na 25 milionów Algierczyków, 11 milionów ma poniżej dwudziestki i nie ma żadnych perspektyw.

Bezrobocie] jest prawie półtora miliona, inflacja sięga 50 proc., poziom życia spadł o 8 proc. w porównaniu z rokiem 1990. Chłopi, robotnicy, urzędnicy - wszyscy, którzy liczyli na dobrobyt obiecywany w programach FWN - zrozumieli, że ich praca służy jedynie bogaceniu się nielicznych. Islamscy ideologowie pomogli ludziom zdesperowanym i upokorzonym odzyskać poczucie godności.

