Jeśli Jackson wygra znowu, to pobije rekord słynnego Reda Auerbacha, który poprowadził Celtów z Bostonu osiem razy do zwycięstwa. Jackson ma sześć sukcesów z chicagowskimi Bykami i dwa z Lakers. Bryant marzy o tytule MVP. O’Neala taki zaszczyt już spotkał, ale obiecał młodszemu koledze przed sezonem, że pomoże mu spełnić pragnienie. Richmond z elitarnego grona zawodników, którzy zdobyli więcej niż 20 tys. punktów w lidze, mistrzowskiego pierścienia nie założył. Wreszcie ma i klub swój cel. Rywale z Bostonu byli mistrzami NBA 16-krotnie, Jeziorowcom bardzo blisko do wyrównania tego rekordu.

W Los Angeles więc się cieszą, na Florydzie panuje smutek. Szczególne powody do niezadowolenia ma coach Miami Heat Pat Riley. Zanim przyszły sukcesy Jacksona, to on był najbardziej zwycięskim coachem.

Zresztą pod względem wygranych meczów (1051) ustępuje jedynie Lenny’emu Wilkensowi (prowadzi Toronto Raptors). Jednak coraz częściej zdarzające się porażki psują bilans Patowi. On w przeszłości poprowadził Lakers cztery razy do pierwszego miejsca w lidze. Ale to było dawno, w latach 80. Ponad 70-procentowa skuteczność też stała się historią i Riley dziś przegrywa nie tylko z Jacksonem, ale i niepracującym już Cunnighamem. A jeśli Heat będą wciąż przegrywać, to może przyjść to najgorsze - dymisja. Czy Pat to przeżyje? Póki co, broni się kadrowymi ruchami. Bezrobotny Jim Jackson dostał szansę. W dodatku wrócił na parkiet Brian Grant...

