- Parafia jest zbyt biedna, by podjąć tak wielką inwestycję - tłumaczy kapłan. - Oczywiście, jeśli byłyby pieniądze, to kościół można by wyremontować.

Mieszkańcy i lokalne władze zapewniają jednak, że są zdeterminowane, by uratować obiekt.

- Jest on jedną z atrakcji gminy Suchy Dąb - wyjaśnia wójt Sławomir Kaźmierski. - Żeby go zobaczyć, przyjeżdżają wycieczki, sporo jest turystów indywidualnych. To między innymi dla nich wybudowaliśmy parking i chodnik przez kościołem.

Wątpliwości co do tego, że świątynię należy zabezpieczyć, nie ma też Aleksandra Lewandowska, prezes Stowarzyszenia "Żuławy Steblewskie".

- Jako mieszkańcy zadbaliśmy o otoczenie świątyni - przypomina pani Ola. - Ustawiliśmy tablicę informacyjną, uporządkowaliśmy cmentarz. Na więcej nie stać nas ze względów finansowych. Ale chcielibyśmy, żeby to miejsce ożyło!

Nie mniej życzliwie spoglądają na zabytek władze powiatu gdańskiego.

- Jesteśmy zdecydowani, by pomóc w jego zagospodarowaniu - mówi Łukasz Kozaczek, sekretarz Starostwa Powiatowego, który zarazem przyznaje, że skuteczne działanie utrudniają tu kwestie własnościowe.

W mniej oficjalnych rozmowach z mieszkańcami i przedstawicielami władz różnego szczebla daje się usłyszeć, że najlepszym sposobem na uratowanie kościoła byłoby przejęcie obiektu przez samorząd lub jakąś organizację pozarządową. Daje to znacznie większe szanse na pozyskanie środków z rozmaitych źródeł.

- Tylko rozmowy w szerokim gronie mogą doprowadzić do wypracowania formuły pozwalającej na uratowanie kościoła - ocenia jeden z zapytanych przez nas samorządowców.

