Straż pożarna przeprowadziła w minionym roku ponad sto kontroli tzw. suchych pionów w łódzkich wieżowcach, którymi biegną rury, umożliwiające w razie pożaru doprowadzenie wody pod ciśnieniem na wyższe kondygnacje. Wyniki kontroli strażaków są zatrważające - ledwie w kilku budynkach instalacja była kompletna lub uszkodzona w niewielkim stopniu. Pozostałe piony nie nadawały się do użytku.

W blokach należących do Spółdzielni Mieszkaniowej Retkinia-Południe suche piony istnieją, ale tylko teoretycznie.

- Wszystkie zostały tak zaprojektowane i wbudowane, że nie można z nich korzystać - usłyszeliśmy w spółdzielni. - Zgłaszaliśmy to strażakom, ale próba udrożnienia skończyła się zalaniem całego budynku. Rada jest jedna - zburzyć bloki i postawić raz jeszcze.

Władze Spółdzielni Radogoszcz-Zachód mają inny problem: rury znikają szybciej niż zostają uzupełniane. To bowiem łatwy do zdobycia kąsek dla złodziei złomu.

Kłopot ze złodziejami mają zresztą prezesi wszystkich spółdzielni. Żadne zabezpieczenia nie są w stanie powstrzymać rabusiów.

- W Łodzi nie doszło jeszcze do tragedii, ale sytuacja jest bardzo niebezpieczna - mówi Piotr Jóźwiak, rzecznik prasowy Miejskiej Komendy PSP. - Jeśli zdarzy się pożar na siódmym czy dziewiątym piętrze, strażacy mogą nie zdążyć uratować ludzi. Ratownicy będą musieli biec po schodach z wężami, w zadymieniu. Po drodze będą musieli łączyć odcinki węży, by doprowadzić wodę. Stracą przez to cenne minuty. Do tego ciężar wody spowoduje spadek ciśnienia z każdą kondygnacją.

Straż może tylko wydać decyzję administracyjną, czyli polecić spółdzielni uzupełnienie braków czy naprawienie wad instalacji.

