- Choć to jest banalne, to jednak właśnie "ludzie są moją pieśnią" - mówi pan Szczepan. - Choć wiem, że czasy są takie, że trudno przemawiać wierszem.

To spotkanie z Władysławem Broniewskim zadecydowało, że pan Szczepan zaczął pisać.

- To było w Toruniu. Byłem "szefem" klubu miłośników literatury w mojej jednostce wojskowej - wspomina pan Szczepan. - Doskonale pamiętam tamten wieczór, bo patrzyłem w poetę jak zauroczony. Był słusznej postury, miał tubalny głos... Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: dlaczego nie spróbować... Ale pierwszy wiersz napisałem dopiero przed rozpoczęciem pracy. A potem była praca, rodzina, dom, dzieci... i wreszcie emerytura, i czas na pisanie wierszy.

Obdarzony niezwykłą wrażliwością i łatwością składania słów w rymowane strofy pan Szczepan należy do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury, które w Kutnie działa od dziesięciu lat.

- Razem z innymi kutnowskimi twórcami spotykamy się na warsztatowych zajęciach, moi koledzy z RSTK są często pierwszymi recenzentami wierszy - mówi poeta. - Poza tym RSTK pomaga... przede wszystkim w upowszechnieniu naszej twórczości.

To w bibliotece jest galeria, w której swoje prace plastyczne mogą przedstawić szerokiej publiczności kutnowscy twórcy. To RSTK miedzy innymi zabiega o dofinansowanie takich wydawnictw, jak tomik "W niebo wrzosy", którego nie udałoby się wydać bez wsparcia z budżetu miasta, czyli tak naprawdę z naszych podatków. Ale prawda jest taka, że pieniądze wydawane na kulturę nigdy nie są stracone, a dziś, bez silnego mecenatu i wsparcia finansowego obronić się może jedynie najbardziej komercyjna i - przeważnie -Ęnie najwyższych lotów twórczość.

