Bożena Ostromęcka-Frączak

: Oczywiście, i to coraz częściej, bo Polska postrzegana jest jako kraj rozwojowy. Od czterech lat z języka polskiego zdaje się podobne egzaminy jak z angielskiego czy niemieckiego. W listopadzie w Japonii będzie taki egzamin będzie zdawać 30 osób.

? Kim są ci, którzy podejmują takie wyzwanie?

– Osoby, które chcą u nas podjąć studia to głównie biznesmeni i studenci filologii słowiańskich. Dzieci Polonii w Stanach dostają za taki certyfikat dodatkowe punkty podczas rekrutacji na studia. Powody więc są różne.

? Z czym kursanci mają największe problemy?

– Z fonetyką, zwłaszcza ze spółgłoskami. Ale wbrew pozorom polski chrząszcz nie brzmi wcale tak groźnie. Duże kłopotów sprawiają cudzoziemcom czasowniki dokonane i niedokonane. Mają też problemy z ortografią i odmianą wyrazów, dokładnie takie same jak Polacy.

? Ile lat trzeba się uczyć, by poznać nasz język?

– Zależy, co się przez to rozumie. By kupić chleb, powiedzieć lekarzowi co boli, wystarczy pół roku...

? A żeby przeczytać „Pana Tadeusza”?

– Czytanie nie jest problemem, ale by go zrozumieć, trzeba znać polską kulturę i historię, wiedzieć, że Polska była pod zaborami i kim byli Moskale. Dlatego podczas zajęć sporo miejsca poświęcamy kulturze, obyczajom i polskim realiom.

? A jak Łódź prezentuje się na mapie nauczania języka polskiego?

– Łódź ma długą tradycję. Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców będzie w przyszłym roku obchodzić pięćdziesięciolecie działalności. Nasz zakład pracuje nad podręcznikiem do nauki języka, który opowiadałby o Łodzi. Dzięki niemu cudzoziemcy od razu będą poznawać walory turystyczne miasta.

