- Licząc się z niechęcią, mój klient prosił o pośrednictwo swoją matkę, która regularnie odwiedzała małoletnią Karolinę i wnosiła pewne sumy na jej potrzeby.

Porywam się z miejsca.

- To nieprawda. Ja...

- Nie udzieliłam pani głosu - karci mnie kobieta w sędziowskim łańcuchu na szyi - Ale skoro ma pani coś istotnego do powiedzenia w sprawie, proszę, niech pani mówi.

- Jeszcze przed urodzeniem Oleńki, bez wiedzy mojej córki, skontaktowałam się z matką... - tu zacinam się nie wiedząc jak nazwać Kamila - ...z matką tego pana i spytałam czy wie, że jej syn jest ojcem dziecka, które przyjdzie na świat...

- Kto to jest Oleńka? - Karolina Maria.

- Dlaczego Oleńka? - Bo tak ją nazywamy. Ja i córka.

- Proszę używać imienia metrykalnego - poucza mnie sędzia - I niech pani kontynuuje.

- Matka tego pana oznajmiła mi przy powtórnym spotkaniu, iż syn dał jej słowo honoru, że nie jest ojcem dziecka a zatem sprawa go nie dotyczy.

- To skąd te odwiedziny i wpłaty na rzecz małoletniej, o których wspominał pan mecenas? - Oleńka miała już pół roku, kiedy...

- Karolina - poprawia mnie kobieta zza stołu.

- No, więc miała już pół roku, kiedy matka tego...

tego pana zobaczywszy ją na spacerze, stwierdziła uderzające podobieństwo małej do jej syna. Od tej pory zaczęła przychodzić, przynosić prezenty i...

