BARTEK parkuje swój samochód z rykiem silnika. Wysiada. Podjeżdża samochód z MAGDĄ. REGUŁA otwiera jej drzwi. MAGDA wysiada. BARTEK widząc to, zatrzymuje się i czeka na MAGDĘ. Stoi na tyle daleko, że nie słyszy rozmowy.

REGUŁA:

Mam na panią zaczekać?

MAGDA:

Bardzo panu dziękuję, ale...

REGUŁA:

Dostałem wyraźne polecenie od dyrektora Żywieckiego. Jestem do pani dyspozycji przez 24 godziny na dobę. (podaje jej wizytówkę) Proszę, to numer mojego telefonu.

MAGDA:

Dobrze. Zadzwonię do pana.

REGUŁA uśmiecha się. MAGDA idzie do budynku. REGUŁA wsiada do samochodu i odjeżdża.

BARTEK:

Moja droga... To są zwyczaje prezesa, a nie wspólniczki.

MAGDA:

Ani jedno, ani drugie mnie nie dotyczy.

BARTEK:

Skąd w takim razie...

MAGDA:

Zepsuł mi się samochód. I ktoś po prostu mi pomaga.

BARTEK:

A czego ten ktoś oczekuje w zamian?

MAGDA:

Nieważne. Co do wspólniczki...

BARTEK:

(przerywa)

Mówiłem Wiktorowi, że powinniśmy poczekać na deklarację z twojej strony. Żeby nagle nie okazało się, że jednak chcesz gdzieś wyjechać na parę miesięcy.

MAGDA patrzy na niego.

MAGDA:

Słusznie. Poczekajmy z tym.

MAGDA wchodzi do budynku. BARTEK patrzy za nią zaskoczony.

21. KORYTARZ W BANKU AGATY. WN. DZIEŃ.

