- Ciii, to ja, Krzysiek. Nie mów nic, bo obudzisz Elkę, wpuść mnie do śpiwora, bo zamarznę. - Instruktor był tylko w mokrych kąpielówkach, chyba właśnie wyszedł z jeziora. Kompletnie zaskoczona Joanna rozpięła śpiwór i pozwoliła mu przytulić się do siebie. Czuła jego przepojony piwem oddech na twarzy, była przerażona, a jednocześnie podekscytowana i wzruszona, wspaniale było czuć go tak blisko, trząsł się z zimna i tulił do niej jak dziecko.

- Musiałem przyjść do ciebie, dłużej nie wytrzymam, strasznie mnie podniecasz, maleńka - szeptał jej w ucho, a jego ręce coraz śmielej błądziły po jej ciele.

- Nie - powiedziała Joanna i schwyciła jego rękę, nim wsadził ją do spodni jej piżamy. Nie potraktował poważnie jej oporu.

- Nie bój się, zrobię to delikatnie, nic nie będzie bolało.

- Nie chcę, proszę, nie chcę - prosiła gorączkowym szeptem.

- Chcesz, na pewno chcesz - uwolnił rękę i teraz delikatnie gładził jej włosy. - Ludzie zawsze to robią, gdy się kochają. Przecież widziałem w twoich oczach, że mnie kochasz, może nie?

- Ale nie chcę tego robić, proszę, nie zmuszaj mnie do tego.

- Nie bój się, nie zrobię ci nic złego, jestem tu, bo mi na tobie zależy, chcę, żebyś była szczęśliwa.

