- Nie zdążyłam dotknąć ramienia papieża – mówi Monika Skoczylas (rocznik 1977) z Winnicy, wspominając jedną z najważniejszych chwil życia.

Udział w 1998 r. w dziewięciodniowej pielgrzymce do Włoch, organizowanej przez ks. Wiesława Koska z pułtuskiej Bazyliki, na zawsze pozostanie w pamięci Moniki. Zachwyciły ją Padwa, Florencja, Asyż, Wenecja, Rzym, ale najwięcej wzruszeń dostarczyły jej audiencja generalna na Placu św. Piotra i uroczystości jubileuszu dwudziestolecia pontyfikatu Jana Pawła II.

– Nie potrafię opisać, co czułam, widząc i słysząc papieża z bardzo bliska. To jest coś ziernika Ojciec Święty przejeżdżał niedaleko naszego sektora, na tyle blisko, ze mogłam mu zrobić zdjęcie i go dotknąć. Ale ochroniarz odtrącił moją rękę, nie pozwolił na to, a już byłam bliziutko.

Monika śledziła na bieżąco informacje o stanie zdrowia papieża. Popłakała się na wieść o jego śmierci. Żałuje, że nie uczestniczyła w spotkaniach z Janem Pawłem II podczas jego pielgrzymek do Polski. Dzieciom chce pokazać pamiątkę, jaka jej pozostała z pielgrzymki do Rzymu: pisemne błogosławieństwo Jana Pawła II dla całej rodziny Prażmowskich oraz dzieci i wnuków.

- Papież był dla mnie wielkim człowiekiem. Bardzo dużo zrobił dla Polski, dla całego narodu. Świat nie będzie już taki sam – mówi Monika.

IK

Foto: archiwum Moniki Skoczylas

Na zdjęciu:

Monika (wówczas Prażmowska) na Placu św. Piotra wśród pielgrzymów.

