Menedżerowie bez dzieci wybierają na ogół mieszkania w apartamentowcach w dobrych lokalizacjach. - W rezydencji Opera w Warszawie wynajmowana jest prawie połowa apartamentów. Właściciele wykończyli je na ogół w standardzie wyższym niż oferowany przez dewelopera. Za mieszkanie z dwiema sypialniami trzeba zapłacić od 10 do ponad 20 tys. zł. A jednak żadne nie stoi puste. Podobne czynsze jak w Operze są w Willi Monaco - twierdzi Waldemar Kania. Kupno takiego apartamentu na wynajem jest świetnym interesem; tyle że dla nielicznych (m kw. kosztuje około 30 tys. zł).

Cudzoziemcy z mniejszym pakietem mieszkaniowym szukają tańszych lokali. Czasem wynajmuje je dla nich macierzysta firma. Polskie firmy też wynajmują mieszkania dla swoich pracowników przenoszonych do innych miejscowości. Przedsiębiorstwa budowlane - nawet całe domy. Nie ma wtedy ryzyka, że lokatorzy przywiążą się do mieszkań i nie będą ich chcieli opuścić. Ustawa o ochronie praw lokatorów ich nie dotyczy: stroną umowy jest firma.

Większość wynajmujących nie ma aż tak komfortowej sytuacji. Ich kontrahenci to osoby fizyczne. - Przez kilka lat wynajmowałam razem z koleżankami trzypokojowe mieszkanie na Żoliborzu. Właściciele, młode małżeństwo, mieszkali u rodziców jednego z nich. Kiedy się wyprowadzałyśmy, zwrócili nam kaucję, jeden czynsz - mówi Magda, absolwentka UW.

Wynajem mieszkania kupionego na własne potrzeby nazywany jest okazjonalnym i nie podlega większości przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów. Stosuje się w jego przypadku przepisy kodeksu cywilnego. W rezultacie łatwiej jest wypowiedzieć umowę, nie ma ograniczeń przy podnoszeniu czynszu i nie trzeba podwyżki uzasadniać. Na ogół strony jednak nieźle się dogadują.

