O przemyślności wirusowych programistów świadczy fakt, że nie mogą już spać spokojnie nawet posiadacze telefonów komórkowych - w obiegu pojawił się pierwszy wirus atakujący urządzenia przenośne. Program o nazwie cabir atakuje telefony obsługiwane przez system operacyjny Symbian i przenosi się na inne podobne komórki za pośrednictwem łącza radiowego Bluetooth.

Mimo wejścia w obieg cabira, komórki ciągle są jeszcze w miarę bezpieczne. O wiele więcej zagrożeń czyha na użytkowników bezprzewodowych sieci dostępu do Internetu, tzw. WLAN. Jak informuje Kazimierz Osiński z firmy Hewlett-Packard, zdecydowana większość użytkowników tych sieci w ogóle nie myśli o bezpieczeństwie. Oznacza to, że osoba obdarzona odrobiną technicznego sprytu może bez problemu, stojąc np. na ulicy, włączyć się do takiej sieci i uzyskać dostęp do innych komputerów.

Klikaj z głową

Coraz częściej agresorzy korzystają z naszej pomocy. Plagą ostatnich miesięcy stał się tzw. phishing. Termin powstał w 1996 r. i jest skrótem od określenia "password harvesting fishing" oznaczającego poławianie haseł, dlatego nie bez powodu kojarzy się z wędkowaniem. Proceder polega na tym, że np. klienci banków internetowych otrzymują e-mail do złudzenia przypominający korespondencję wysyłaną przez ich bank. List zawiera informację, że w związku z poprawianiem procedur bezpieczeństwa należy kliknąć na wskazany adres internetowy, gdzie po zalogowaniu zostaną zweryfikowane dane klienta. Nieświadomy użytkownik, jeśli kliknie, przeniesie się na fałszywą stronę internetową. I to jeszcze pół biedy. Problem zacznie się wówczas, jeśli poda swoje dane, numer karty i PIN. - Dlatego, łącząc się z bankiem internetowym, koniecznie musimy zwrócić uwagę, czy połączenie jest bezpieczne - adres serwera powinien zaczynać się od https://, a u dołu strony musi pojawić się symbol zamkniętej kłódki - mówi Piotr Skowroński z Panda Software.

