Nieocenione są zasługi Aleksego Antkiewicza dla rozwoju wybrzeżowego i polskiego boksu. On oraz nasz drugi wielki sportowiec, Zygmunt Chychła, zdobywając medale na igrzyskach olimpijskich, przetarli szlak polskiemu pięściarstwu.

Antkiewicza gościło w ubiegły wtorek gdańskie środowisko. Niedawno ten słynny bombardier Wybrzeża, zdobywca pierwszego po II wojnie światowej medalu olimpijskiego dla Polski - brązowego na IO 1948 r w Londynie i następnie srebrnego na IO 1952 r. w Helsinkach, obchodził 75 urodziny. Od wiceprezesa PZB, Stefana Rogali otrzymał w Gdańsku Pas Mistrzów - wysokie honorowe wyróżnienie za sławienie polskiego boksu. Wojewoda pomorski Tomasz Sowiński wręczył mu list gratulacyjny i medal honorowy województwa pomorskiego. Gospodarz spotkania, prezes Pomorskiego Okręgowego Związku Bokserskiego Jerzy Guss, po przypomnieniu osiągnięć jubilata, obdarzył go stylizowanymi rękawicami, by chroniły Antkiewicza przed chorobą. A że dalsza część życia ma mu upłynąć słodko, na stole pojawił się tort-olbrzym, do krojenia którego i częstowania gości poproszono wnuczkę pana Aleksego, Paulinę, przybyłą na uroczystość w towarzystwie córki bombardiera, pani Katarzyny. Były kwiaty, było gromkie „Sto lat”, serdeczne uściski, w tym od jego następców - znanych i utytułowanych pięściarzy wybrzeżowych, Huberta Skrzypczaka i Zygmunta Milewskiego.

Zwierzenia mistrza

Później trwał, już w kameralnej, sympatycznej atmosferze, dawnych wspomnień czar. Uciąłem i ja sobie pogawędkę z będącym w dobrej kondycji jubilatem .

- Co pan robił w chwilach, gdy nie boksował?

