Dążenie do "prostoty" i "oczyszczenia" słowa ze zbędnych naleciałości wypływa jednak z innego jeszcze źródła. Jest nim poczucie ciężaru doświadczenia, którego słowo nie potrafi udźwignąć:

Słów zawsze dosyć Słowa pchają się drzwiami językami ale czy starczy ciszy po umarłych nawet po tych co jeszcze żyją ("Nie wiem czy starczy nam milczenia...")

Nie trzeba wierszy układać skandujmy imiona módlmy się swemu Bogu spisami pomordowanych ("Imiona")

Znamy ten model rozumowania z twórczości Różewicza. Wbrew pozorom, Kamieńską z ostatnich lat sporo jednak różni od autora Niepokoju. Przede wszystkim, zasadniczo religijny sposób myślenia i odczuwania każe jej, w znacznie większej mierze niż to czyni Różewicz, operować paradoksem - a obecność paradoksu sprawia, że wiersz staje się nie samym tylko nagim zapisem doświadczenia lecz intelektualną konstrukcją. Wreszcie, co bodaj ważniejsze, różewiczowskiemu przekonaniu o "śmierci poezji" Kamieńska przeciwstawia tezę: "Tam gdzie poezja umiera Ź tam rodzi się poezja" (wiersz "Śmierć poezji", stanowiący bezpośrednią polemikę z Różewiczem). I tak właśnie jest w całym Rękopisie znalezionym we śnie: poczucie bezsilności poezji współistnieje tu - jeszcze jeden paradoks - z przeświadczeniem, a choćby tylko z nadzieją, że właśnie poezja potrafi przynajmniej nazwać po imieniu smutek ludzkiej samotności i wzniosłość ludzkiego wyrzeczenia:

Poezja nie ocala nie pociesza Jest suchym coraz dokładniej narysowanym punktem czasami prawie już idealnie niczym naprawdę czystym środkiem samotności Lecz dotkniesz a wybuchnie nagle całym światem jak płaczem ("Poezja nie ocala")

