sp0: tak tak było.

sp1: ja pracowałam w piątce i jedna sobotę kończyłam lekcje o w pół do trzeciej no przychodziłam tak wściekła bo szłam ze szkoły i tam Traugutta tylko ziu ziu i po kolei te samochody jadące w tamtą stronę. wszyscy mieli wolne. a my jak te głupki a potem dzieci przestały do szkoły przychodzić.

sp0: no to też.

sp1: bo rodzice gdzieś tam wyjeżdżali.

sp0: jechali zabierali tak.

sp1: no i w końcu zrobili wolne soboty też.

sp0: o Jezus kochany. co ja mam robić dzisiaj jeszcze. mam tyle pracy a ja siedzę znowu usiadłam i siedzę.

sp1: no my jak się trochę. my pójdziemy na cmentarz bo wczoraj jeszcze.

sp0: dzisiaj jest fatalnie jest.

sp1: zostawiłam tam tulipany no to wszystkie już spadły.

sp0: ja po prostu muszę iść z wiaderkiem i z wodą i z płynem jakimś bo.

sp1: to ja wczoraj umyłam.

sp0: Jezus jak to to zobaczysz.

sp1: co ?

sp0: to zobaczysz co dzisiaj.

sp1: tak. tylko wiesz co już tak się bardzo dużo nasion nie nasypało. już od wtorku do wczoraj to było tak średnio. ja wzięłam znowu ta dużą miotłę żeby pozamiatać wszystko.

sp0: tak.

sp1: ale było nieźle. nie kupiłyśmy tego kleju. bo ja nie mówiłam.

sp2: nie mówiłaś.

sp1: teraz mi się przypomniało. no i.

sp0: a jaki ty klej chciałaś ? ja gdzieś miałam dobry klej. ale.

