GOŁĘBIE I TORTY ZA 200 ZŁ

Dawno nie było takiego popytu na gołębie i torty. Na scenie przy Puchatku cztery ptaki zostały uwolnione po cenie 200 zł każdy. Za przyjemność wypuszczenia gołąbka do nieba wyłożyli kasę: poseł Henryk Milcarz, starosta powiatu kieleckiego Zenon Janus, Tomasz Lato, przewodniczący rady powiatu za Rafał Szpak, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka w Kielcach. Doktor Anna Chojnacka, wojewódzki specjalista neonatolog przekonywała: - Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy przemawia w imieniu tych, których głos jest najcichszy - dzieci. Bądźmy dla nich hojni.

To zaklęcie podziałało, bo przy licytacji tortów okazało się, że sprzedaliśmy na Sienkiewce jeden z najdroższych wypieków w Polsce. Jeden z tortów był licytowany aż trzy razy i zarobił łącznie prawie 400 zł.

POMAGAM, BO TAK CZUJĘ

Spotkaliśmy też ludzi, którzy grają w Orkiestrze od wielu lat, bo czują, że są jej to winni. - Moja siostrzenica Klaudia urodziła się niepełnosprawna. Pięć lat temu uratowano ją na sprzęcie od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, bo miała niewydolność oddechową. Od tamtej pory co roku gram i daję swoje całoroczne kieszonkowe - powiedziała nam Magda Hłasko z Kielc, która w tym roku wrzuciła do puszek 400 zł. Wspomagały ją koleżanki Klaudii: Daria Parchliniak i Klaudia Bednaszkiewicz.

Państwo Paweł, Adelajda i Stefan Bąk też grają w orkiestrze od zawsze. - Nasz syn Stefan przeszedł badania diagnostyczne na sprzęcie od Orkiestry, które uratowały mu życie. Dlatego co roku gramy, oddajemy na licytację książki, płyty. I najfajniejsze jest to, że ludzie płacą za nie pieniądze i z powrotem oddają je do licytacji - powiedzieli nam.

