- Czy któraś córka pójdzie w ślady mamy? I podtrzyma tradycje muzyczne rodziny Bem?

- Wydaje mi się, że nie. Pamela skończyła etnologię i antropologię kultury. I raczej interesują ją media. Natomiast Gabrysia ma ogromny talent malarski, plastyczny. Ale uczy się gry na fortepianie. Jest dziewczynką z ogromnym temperamentem. Taką, która się lubi prezentować, nie boi się ludzi. Więc kto wie. Ja w żaden sposób nie popycham jej ku śpiewaniu. Zdecyduje sama.

- Wiele gwiazd wiedzie życie od bankietu do bankietu. Żeby się pokazać. Bywa pani?

- Bardzo rzadko, bo nie lubię. Ja wiem, że mój zawód jest zawodem usługowym. Niezwykle trudnym. Wymagającym ode mnie dobrej kondycji fizycznej. Więc wydaje mi się, że angażowanie się w takie bankiety, które niczemu nie służą i nic nie przynoszą jest absurdalne. Chodzenie wszędzie tam, gdzie nas zaproszą, może doprowadzić jedynie do rozłamu rodziny. Ja nie wyobrażam sobie, żebym co wieczór gdzieś wychodziła, zostawiając w domu dzieci, psy i całą resztę. A ponadto, powiem szczerze, ja lubię wieczorem w domu odpocząć. Na co dzień towarzyszy mi rozgardiasz, tłum spraw, ludzi, twarzy. Więc jak tylko mogę, chętnie od tego uciekam.

- Jakie są cienie pani zawodu?

