Istnieje wiele różnych rozwiązań. Jednym z nich jest propozycja współpracy ze szpitalami w sąsiednich miejscowościach.

Proponuje się, by łowicki szpital wykorzystał wszystkie możliwości i rozpoczął ścisłą współpracę ze szpitalami w Głownie i w Kutnie. To przyniosłoby korzyści wszystkim placówkom. - Wykorzystaliśmy wszystkie rezerwy proste, dotyczące zatrudnienia, leków - mówi Zbigniew Figat, dyrektor łowickiego szpitala.

W łowickim szpitalu, podobnie jak w szpitalach w całym kraju, robi się oszczędności na czym tylko można. To musi się odbić na poziomie dostępności do leczenia dla szarego pacjenta. Porównanie liczb daje obraz sytuacji. W powiecie łowickim jest zbyt mało lekarzy, zbyt mało pielęgniarek i łóżek. Pensje personelu medycznego, jak wszędzie, są dramatycznie niskie. Pielęgniarka zarabia mniej niż robotnik budowlany, lekarz kilka groszy więcej.

Długi łowickiego szpitala sięgają ponad 12 mln złotych. Dostawcy coraz bardziej obawiają się o zwrot swoich należności. Do komornika zgłosiło się już pięciu z nich. Chcą, by za dostawy płacono im gotówką. Kontrakty z kasą chorych nie satysfakcjonują nikogo, są zbyt niskie. Szuka się możliwości ratowania szpitala przez poszerzenie usług medycznych. Trwają rozmowy dyrektorów szpitala w Głownie i w Łowiczu. Rozważa się możliwość likwidacji w Głownie oddziałów ginekologicznego, położniczego i noworodkowego. Pacjentki z tych oddziałów, między innymi rodzące kobiety, byłyby przyjmowane do szpitala łowickiego. Szpital w Głownie skoncentrowałby się natomiast na rehabilitacji neurologicznej. Mógłby przejąć miedzy innymi pacjentów ze Stanisławowa. Trwają rozmowy ze szpitalem w Kutnie. To jednak nie wystarczy.

