Zdaniem pacjentki:

Irena Sibliga, emerytka z Katowic:

Narodowy Fundusz Zdrowia tylko utrudnia ludziom życie. Najgorsze są terminy do specjalistów, czasami trzeba czekać nawet pół roku, albo i dłużej. To zabójcze, nie tylko dla starszych osób. W sytuacji, w której coś człowiekowi dolega, niestety przez czas oczekiwania na wizytę można się wykończyć. Sama miałam kiedyś silny atak alergii, a w przychodni alergologicznej dostałam tak odległy termin, że sama musiałam wydedukować, na co jestem uczulona i zastosować odpowiednie leczenie. Na wizytę poszłam już tylko potwierdzić samodzielną diagnozę. Wszyscy wiedza także, że są drogie leki i trudności z dostaniem się na specjalistyczne oddziały i do zakładów opiekuńczych. Starsi ludzie, którzy powinni być cały czas pod fachową opieką lekarską i pielęgniarską muszą czekać w bardzo długich kolejkach, a jeżeli już się dostaną, to po kilku miesiącach fundusz odmawia finansowania ich leczenia. Czy to jest ludzkie postępowanie? ?

Co na to nfoz?

Wyjaśnia Ryszard Stelmaszczyk rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia:

Zarząd NFZ podjął decyzję o wprowadzeniu załącznika nr 8 w oparciu o konsultacje z prawnikami. Prawnicy nie dopatrzyli się sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Uchwała Zarządu NFZ jest obowiązująca dla wszystkich oddziałów Funduszu. Również Śląski Oddział NFZ musi się do niej zastosować. Uchwała jest po to, by zakłady opiekuńczo-lecznicze nie przerodziły się w domy starców. Pensjonariuszami tych placówek są bowiem często osoby, których stan zdrowia nie wymaga ciągłej opieki, czyli ci którzy zostali sklasyfikowani powyżej 40 punktów w skali Barthela. W tym roku mieliśmy 50 wniosków od pacjentów o przedłużenie terminu pobytu w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Wszystkie rozpatrzyliśmy pozytywnie. ?

