Nie chciałem być piątym kołem u wozu. Trener Wieczorek nie widział mnie w składzie, a ja jestem na tyle młody i zdrowy, by jeszcze coś pokazać. Nie miałem zamiaru tułać się w rezerwach Odry w czwartej lidze.

Jak pan ocenia swój półroczny pobyt w Wodzisławiu?

Dla mnie na pewno było to nowe doświadczenie piłkarskie. Mimo że nie był to udany okres, nie uważam go za stracony.

Jest pan wolnym piłkarzem, ma pan już jakieś konkretne propozycje?

Teraz dysponuję swoją kartą i mogę sam podejmować decyzje. Mam kilka propozycji, ale muszę je spokojnie przeanalizować, aby już nie popełnić błędu.

Czy to prawda, że ma się pan przenieść do Łodzi?

Jestem po rozmowach z działaczami ŁKS, ale na razie nie mogę nic więcej powiedzieć. Nic nie jest przesądzone.

Mówi się również, że może wrócić pan na Cichą.

Też była taka możliwość i ona w dalszym ciągu jest. Tak jak powiedziałem, nie chcę jeszcze niczego przesądzać, muszę w spokoju wszystko przemyśleć.

Do rozpoczęcia sezonu nie pozostało już wiele czasu. Jak pan się do niego przygotowywał?

Na początku trenowałem z pierwszą drużyną Odry, zagrałem nawet mecz w Pucharze Intertoto z Dynamem Mińsk. Na obóz jednak już nie pojechałem. Później miałem lekki uraz i trenowałem indywidualnie. To nie to samo co trening z drużyną, ale nadrabiam zaległości i nie powinno być źle.

