O tym, że kontrola służb specjalnych jest w wielu krajach jedynie postulatem, a kontrolujący często zamieniają się w kontrolowanych, przekonywał m.in. poseł mołdawskiego parlamentu Nicolae Arseni: - Mój telefon jest podsłuchiwany w domu i w pracy. Ostatnio prosiłem zajmującego się tym majora, żeby zmienił taśmę, bo w słuchawce tak trzeszczy, że nie można rozmawiać.

Również przedstawiciel Rosyjskiej Akademii Nauk Igor Petruchin nie pozostawił złudzeń, w jakim kierunku ewoluują służby specjalne w Rosji. Ostrzegał, że jego kraj przemienia się znowu w państwo policyjne.

Jak to się robi na Zachodzie

- Kontrola CIA wcale nie osłabia tych służb, ale je wzmacnia - przekonywał wczoraj były pierwszy szpieg USA William Colby, eks-szef CIA. Jego zdaniem wtedy część odpowiedzialności spada na Kongres i Izbę Reprezentantów, które poprzez kontrolę budżetu mają wgląd w każdą operację CIA. Po operacjach specjalnych, zarządzanych przez prezydenta, CIA musi złożyć raport Kongresowi. Tajne są praktycznie tylko dane wywiadowców.

Zdaniem szefa CIA jego agenci już nie muszą uczyć się polskiego. Natomiast nadal kontrolowana jest Rosja.

- W tym państwie robi się fatalne buty dla obywateli, ale nadal konstruuje się świetną broń - powiedział.

A u nas?

W Polsce od kilku miesięcy trwają dyskusje nad powołaniem sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Doświadczenia węgierskie wskazują, że taka komisja nie jest panaceum. Przykładem jest głosowanie w węgierskiej komisji w sprawie zakładania podsłuchów: gdy podsłuch był korzystny dla rządowej koalicji, komisja orzekała o jego legalności.

