Na parkiecie równie ważna jak umiejętności taneczne jest dumna postawa

Do sylwestrowej nocy pozostało dokładnie jedenaście dni. Do dobrej zabawy potrzebny będzie humor, efektowny strój i ... znajomość chociażby najbardziej podstawowych kroków. Na każdym parkiecie królować będzie inna muzyka i inne tańce będą tańczone. Na pewno warto umieć wiele, nie mówiąc już o tym, że wypada bezbłędnie rozróżniać walca od tanga, sambę od cha-chy oraz znać charakter światowych standardów. Część z tych, którzy zainwestowali w bal, za sobą ma również sylwestrowy kurs tańca, od dziesięciu lat prowadzony przez Danutę Olendzką w SDK „Tęcza”.

— Przygotowuję ludzi na bardzo różne sytuacje muzyczne — mówi. — Program obejmuje tańce standardowe i latynoamerykańskie, nie ma bowiem mowy o zatańczeniu tanga, walca wiedeńskiego czy tanga bez znajomości podstawowych kroków i charakterystycznych figur. Oczywiście, zawsze można się pokusić o próbę wytańczenia tych utworów wedle własnego pomysłu, ale jest to trudne. Jeszcze trudniej wydobyć charakter tańców latynoamerykańskich.

Nauczycielka tańca zapewnia, że z tych ostatnich na pewno na przeciętnym balu zdarzy się nam usłyszeć sambę. Dobry zespół zagra również rumbę.

Uczestnicy kursów najszybciej jednak uczą się układów do muzyki popularnej. Są to tzw. trójkrok (wersja łatwiejsza) i czwórkrok (trochę bardziej skomplikowana), do których dochodzą bardzo efektowne figury taneczne. Zdaniem Danuty Olendzkiej, z ich znajomością każdy poradzi sobie z tańcem przy ogólnie słyszanej muzyce popularnej.

