(po chwili, serio)

Jadę do moich rodziców. Pooddychać wiejskim powietrzem. Chciałem powiedzieć ci to osobiście, w razie gdybyś znowu... Chciała wpaść do szpitala.

MAGDA:

(po chwili)

Mogę cię zapewnić, że nie chciałam.

PIOTR:

Rozumiem.

MAGDA:

Wcale nie jestem tego pewna. Powiedz mi, czy ty jesteś w stanie przyznać się do jakiejkolwiek słabości?

PIOTR milczy.

MAGDA:

No, jasne! Co ja sobie wyobrażałam!

PIOTR:

(czule)

Powiedz... Co takiego?

MAGDA:

(po chwili)

Nieważne. Może oprócz oddychania, przy okazji spróbujesz się dogadać ze swoim ojcem.

PIOTR patrzy na nią zdziwiony.

PIOTR:

Pamiętałaś?

MAGDA:

O, tak. Bardzo dobrze pamiętam, że cię zawiódł. Teraz ja mogłabym to samo powiedzieć o tobie.

PIOTR czuje się dotknięty słysząc to z ust MAGDY, bo najbardziej może zranić bliska osoba. Ale zaciska usta, po czym próbuje się uśmiechnąć.

PIOTR:

Nie znasz go. I proszę cię, nie porównuj mnie z nim. Nie wiesz, do czego jest zdolny.

MAGDA:

(po chwili, serio)

Za to już wiem, do czego ty jesteś zdolny.

PIOTR patrzy na nią przez chwilę.

PIOTR:

Madziu... Kocham cię. I zawsze będę cię kochał. Jesteś najwspanialszą kobietą, jaką spotkałem w życiu. Ale gdybym mógł jeszcze raz wybierać...

