- Tak. Obecnie jest już stosowany po polimeroasfalt, który nie odkształca się w lecie i nie pęka w zimie. Tę technologię stosuje większość naszych przedsiębiorstw. Z powodzeniem próbowano budowy nawierzchni betonowych, to może być dobra alternatywa.

Mamy więc wszystko poza pieniędzmi. Unia zapewnia nam bardzo duże wsparcie, ale musimy mieć swoją część, którą wcześniej trzeba wyłożyć. Brakuje nam dwudziestu pięciu procent całości nakładów.

* To wspaniała oferta, ale wiadomo na pewno, że nie można tu liczyć na środki budżetu centralnego, w kasach samorządowych też pusto. Pozostają kredyty... Mówimy od lat o autostradach. To jest szansa nie tyko dla komunikacji, ale również dla rynku pracy...

- To może zabrzmi paradoksalnie, ale dla takich rozwiązań, wielkich inwestycji autostradowych... mamy zbyt małe natężenie ruchu. Aby takie inwestycje były rentowne, przy rozsądnych za przejazd – ruch musiałby być większy. Opłacalność autostrady zaczyna się , gdy jest przejazd 50 tys. pojazdów na dobę. Daleko nam do tego. U nas, w okolicach miast jest maksimum 30 tys. Przy odpowiednim natężeniu ruchu opłaty za przejazd są stosunkowo niskie i jest to opłacalne dla inwestora jak i użytkowników. W kraju powstały takie przedsięwzięcia m.in. pod Poznaniem, ale opłaty są dość wysokie i ruch przeniósł się na drogi równoległe. Powstają korki. Takie konsekwencje są ze wszech miar niepożądane.

