W przypadku pandemii często sam wirus grypy powoduje również zapalenia płuc i mózgu, które są przyczyną znacznej liczby zgonów. Jeśli wirus jest mniej zjadliwy, grypa zagraża głównie życiu małych dzieci i osób w podeszłym wieku, a także szczególnie osłabionych. Może jednak prowadzić do schorzeń neurologicznych oraz zaostrzać objawy chorób przewlekłych - cukrzycy, chorób serca, nerek i układu oddechowego. Choć nie udowodniono, by wirus grypy uszkadzał płód, może ułatwić inne, niebezpieczne dla dziecka infekcje.

O ile bakteryjne powikłania grypy można wyleczyć antybiotykami, o tyle wirus grypy, jak wszystkie wirusy, wcale się ich nie boi. Dlatego leczenie grypy polega w zasadzie na leżeniu w cieple, unikaniu wysiłku, przyjmowaniu aspiryny i witamin, popijanych ciepłymi płynami. Istnieją wprawdzie środki przeciwwirusowe, jak amantadyna, rymatadyna czy rybawiryna, które przerywają cykl życiowy wirusa, ale ich stosowanie jest kłopotliwe, skuteczność ograniczona, a cena bardzo wysoka. W Polsce tym wyższa, że trzeba je sprowadzać na indywidualne zamówienie.

Strach przed nową pandemią

W roku 1997 wiele wskazywało na to, że pojawił się szczególnie groźny wirus grypy. Osiemnastu pracowników zatrudnionych na fermach drobiu w południowych Chinach zaraziło się podtypem wirusa spotykanym dotąd wyłącznie u ptaków. Sześć osób zmarło. Władze w obawie przed wybuchem epidemii podjęły drastyczne kroki - miliony kurcząt zabito, a ich ciała zniszczono. Jak się później okazało, była to reakcja przesadna, ten typ wirusa bowiem nie przenosi się z człowieka na człowieka, nie można się nim również zarazić, spożywając mięso kurczaków. Cała ta historia uświadamia jednak, jak bardzo świat boi się nowej pandemii grypy.

