(...) Jestem w prostej linii prawnukiem Andrzeja Gołąba, który w znanej sztuce Gabrieli Zapolskiej był jakoby prototypem Felicjana Dulskiego [Leszek Mazan "Nie to miasto, nie ten kopiec", POLITYKA 38].

W albumie "Cmentarz Łyczakowski we Lwowie" Stanisław Nicieja stwierdza, że "hipoteza, iż Andrzej Gołąb mógł być prototypem Felicjana Dulskiego jest bezpodstawna..., a proste przeniesienie obrazu Dulskich na rodzinę Gołąbów jest dla tej rodziny wielce krzywdzące". Rozumiem, że Zapolskiej nie obowiązywała ścisłość historyczna, natomiast publicyści winni jednakże opierać się na źródłach. A oto sprostowania:

1. Żona Andrzeja Gołąba miała na imię Karolina, a nie Wiktoria.

2. Nieprawdą jest, że Andrzej Gołąb miał syna Gienia i dwie córki (odpowiedniki Zbyszka, Hesi i Meli Dulskich). Miał jedną córkę oraz czterech synów.

3. Ulica Andrzeja Gołąba jest na planie Lwowa (tzw. plan Horbaya) obowiązującym do 1939 r., a nie - jak pisze Mazan - "przed pierwszą wojną".

4. W latach 1919-1939 moja babcia Zofia Gołąbowa z domu Bruhl, wdowa po dr. Janie Gołąbie mieszkała w kamienicy przy ul. Łyczakowskiej 57. Dom ten stoi do dziś i jest w bardzo dobrym stanie.

5. Według Mazana i Ludwika Jerzego Kerna "kolejne pokolenie zacnej rodziny Dulskich trafiło po drugiej wojnie do Krakowa", a naprawdę trafiło do Łodzi, Warszawy, a nawet jeden z Gołąbów - prawnuk Andrzeja, mieszka w Londynie.

