– Jeżdżące przez całą dobę TIR-y powodują, że nie możemy spać – mówi jedna z mieszkanek ulicy (nazwisko znane redakcji).

Gaz pod ulicą

Mieszkańców niepokoi jeszcze jedna kwestia. Tuż przy krawędzi jezdni przebiega instalacja gazowa.

– Zdajemy sobie sprawę, że śpimy przez to na bombie – mówią. Zaalarmowali administratora sieci. Bydgoski oddział Pomorskiej Spółki Gazownictwa odpowiedział piórem Andrzeja Mareckiego, zastępcy dyrektora ds. eksploatacji: „(...) informuje, że gazociągi zlokalizowane w m. Cekcyn zostały wybudowane w oparciu o obowiązujące w czasie realizacji zadania państwowe jak i branżowe akty prawne. (...) W świetle posiadanej przez nasz zakład dokumentacji powykonawczej gazociągi w miarę możliwości lokalizowano w pasie chodnika lub, jeżeli nie było to możliwe, w pasie drogowym, lecz w takiej odległości, aby nie było bezpośredniego oddziaływania kół poruszających się pojazdów. Posadowienie gazociągów, które budzi Państwa zaniepokojenie, także jest zgodne z obowiązującymi w trakcie budowy sieci przepisami i nie stwarza zagrożenia. (...)”. Gołym okiem jednak widać, że poruszające się po wąskiej ulicy przeładowane ciężarówki jeżdżą nad rurami.

Fikcyjne ograniczenie

Problem nadmiernej prędkości został rozwiązany na papierze. Mieszkańcom Cekcyna udało się wywalczyć na terenie swojej wsi ograniczenie do 40 km/h.

– Ze względu na brak egzekwowania pozostało ono fikcją – stwierdza Czesław Chabowski.

– Nigdy nie widziałam u nas policjantów z radarem. Mogę im otworzyć własną bramę, by mieli się gdzie ustawić – wtóruje mu mieszkanka Głównej.

