Bodzio kontra Cassina

Jeśli już taka gotowość na nas spłynie, co zadecyduje o tym, jak będzie wyglądało miejsce, w którym spędzamy większość wolnego czasu? O przychylność klientów, jak w typowym systemie politycznym, walczą dwie meblarskie formacje: konserwatywna i liberalna. Ta pierwsza schlebia dotychczasowym przyzwyczajeniom, niechętna jest nowinkom i modom, zerka głównie w stronę klienta mniej zamożnego i mniej wykształconego. Jeżeli sięga po nowoczesne wzornictwo, to ostrożnie i wybiórczo. Jej zdecydowanym liderem jest firma BRW, czyli Black, Red, White (dziwną słabość mają polscy producenci mebli do obco brzmiących nazw) z Biłgoraja. To prawdziwy fenomen na naszym rynku. Założona w 1991 r. dziś ściąga rocznie z krajowego rynku ponad 1,3 mld zł. Dla porównania, drugi na liście Nowy Styl sprzedaje w Polsce meble za 242 mln zł. Zdaniem Marka Hryniewickiego firma BRW przyjęła bardzo skuteczną strategię rynkową: przede wszystkim skupiła się na zbudowaniu ogólnopolskiej sieci handlowej, a dopiero później zajęto się wzornictwem. Rzeczywiście, meble BRW dostępne są w ponad 400 sklepach w kraju, często w malutkich miasteczkach. Na swych stronach internetowych firma reklamuje się hasłem "Meble dla wszystkich". Cokolwiek mylącym. Albowiem jest to oferta głównie dla tzw. klienta ekonomicznego, bazująca na gorszych materiałach.

Po drugiej stronie meblowej sceny liderem pozostaje IKEA, będąca nie producentem, ale sprzedawcą mebli, zamawianych w różnych fabrykach, choć według jednolitych standardów jakościowych, a przede wszystkim estetycznych. Legenda IKEA w Polsce sięga odległych czasów. W 1961 r., gdy koncern był jeszcze małą, prowincjonalną, szwedzką firmą, już zamawiał w polskich fabrykach krzesła do swoich sklepów. Dziś co piąty produkt sprzedawany w sklepach sieci na całym świecie powstaje w jednej z 60 polskich firm.

