Podobnie jeśli zmusimy rozmówcę do użycia wielkich kwantyfikatorów "zawsze", "nigdy", przygotujemy sobie płaszczyznę do zaatakowania PRZYKŁADEM OBALAJĄCYM TEZĘ.

Zmusić rozmówcę do wyrażenia przesadnych sądów można, jak już było powiedziane, bierną niezgodą bądź natarczywością. Można także wejść z rozmówcą w amplifikacyjną grę. Stosować zabiegi amplifikacji stylistycznej po to, aby zmusić partnera do użycia określeń hiperbolizujących typowych dla amplifikacji słownej. Rozważmy przykład:

A: Czyż nie jest to doświadczona, pracowita, skromna osoba?

B: Tak, zdecydowanie to najlepsza i najwartościowsza osoba na to stanowisko, ale...

A: No widzi pan, sam pan przyznał, że jest najlepsza. Trzeba ją więc zatrudnić.

W tym wypadku A poprzez nagromadzenie cech ujętych w formie pytania (amplifikacja stylistyczna) wymusił na B określenie hiperbolizujące (amplifikacja słowna). Amplifikacja stylistyczna pozostawia jedynie wrażenie powiększenia przedmiotu, o którym mowa, gdy tymczasem amplifikacja słowna zawiera już pewną deklarację, którą łatwo można poddać ocenie i ewentualnie zakwestionować. Rozważmy inny przykład:

A: Jak długo zna pani Józefa K.? B: Myślę, że jakieś pól roku.

A: Co to znaczy jakieś pól roku? Mówiła pani, że spotkała go po raz pierwszy w czerwcu? B: No tak, w czerwcu.

A: Od czerwca do dziś to jest osiem miesięcy. No to osiem miesięcy czy pół roku? A może wasze kontakty zaczęły się jeszcze wcześniej? B: Nie, jakieś pół roku temu.

