Łotewski rząd objąłby 51 proc. udziałów nowego towarzystwa lotniczego. Trwają podobno negocjacje nad możliwością wniesienia do spółki przez stronę łotewską 6 mln dolarów w postaci gruntów i budynków.

Thomas E. Glenister, prezes grupy przedsiębiorstw lotniczych Baltic International USA, posiadającej 49 proc. udziałów Baltic International Airlines, powiedział, że dzięki tańszej sile roboczej i niższym kosztom operacyjnym na Łotwie nowe, nie nazwane jeszcze linie lotnicze mogłyby oferować ceny o 20-30 proc. niższe od jej europejskich konkurentów. BIA zostałyby włączone do nowej firmy.

Fredheim stwierdził, że nowe linie mogłyby zatrudnić do 250 osób, a ich kierownictwo traktuje Rygę jako potencjalny, regionalny węzeł komunikacyjny, który obsługiwałby codziennie połączenia z około 12 dużymi miastami Europy Zachodniej i Wschodniej.

Przedstawiciel SAS zapewnił, że jeśli projekt zostałby szybko przyjęty, nowy przewoźnik mógłby rozpocząć działalność już 1 lipca. Chociaż zdaniem Fredheima SAS nie jest zainteresowany rozszerzeniem połączeń na Wschód, obserwatorzy twierdzą, że nowe linie zamierzają konkurować z niemiecką Lufthansą, która dominuje na tym rynku.

Bałtycki przełom

Jeśli rząd poprze tę ofertę, SAS stanie się pierwszym przewoźnikiem o światowym zasięgu inwestującym w nowe linie bałtyckie, które będą konkurować z liniami międzynarodowymi i pogrążonymi w kłopotach finansowych krajowymi liniami Estonii i Litwy.

Analitycy twierdzą, że jedynym realnym rozwiązaniem dla liczącego 8 mln mieszkańców regionu bałtyckiego są wspólne, regionalne linie lotnicze. Nie zanosi się jednak na to, by w najbliższym czasie sąsiedzi ochoczo przyłączyli się do łotewskiego projektu. Jedną z przeszkód jest narodowa duma.

