Posłanka zarzuca prezydentowi... amnezję

Posłanka Bronisława Kowalska i prezydent Tadeusz Krzakowski, oboje z SLD, nie wspominają o konflikcie. Niechęć natomiast widać między wierszami

Zbigniew Budych

W płatnym, cotygodniowym felietonie publikowanym w lokalnym tygodniku, posłanka Bronisława Kowalska zarzuciła Tadeuszowi Krzakowskiemu, prezydentowi Legnicy, że „cierpi na szczególny rodzaj politycznej amnezji i nie może przypomnieć sobie chociażby jednej sprawy załatwionej przeze mnie dla Legnicy”. Kowalska przypomina więc dwie, które udało się załatwić – jak twierdzi – dzięki jej interwencji. Chodzi o zwiększenie subwencji oświatowej dla Legnicy w roku 2002 i 2003.

„Informowała nawet o tym Pani Minister Krystyna Łybacka goszcząc w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących na 40–leciu szkoły. Tyle? Aż tyle! O taką interwencję prosił mnie Pan Prezydent” – napisała posłanka.

„Szkoda tylko, że po wygranych przez Pana Prezydenta wyborach spotkaliśmy się w sprawie Legnicy tylko jeden raz” – dodała posłanka Kowalska.

Prezydent Tadeusz Krzakowski bardzo się zdziwił, gdy pokazaliśmy mu tę notkę. Przeczytał z uwagą...

– Nie wiem, czego ta polemika dotyczy. Nie będę tego komentować – stwierdził. Dodał, że po wyborach spotykał się z posłanką wiele razy.

Bronisława Kowalska odniosła się w felietonie do artykułu „Salony bez nas”, opublikowanego w naszej gazecie 8 stycznia.

Czy ktoś popiera nasze interesy w Warszawie? – zastanawialiśmy się wtedy pytając o legnickie lobby w parlamencie. „Prezydent Krzakowski z trudem wymienił trzy osoby: ministra Jerzego Szmajdzińskiego, senatora Mariana Lewickiego i Tadeusza Łunkiewicza z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przy nazwisku posłanki Kowalskiej już się zawahał (...) – Pani poseł Kowalska pomaga tak, jak może – powiedział prezydent”. •

