Rynek wideo jeszcze nie istniał. Właściciele nielicznych wypożyczalni bezkarnie [piractwo wideo] kopiowali domowym sposobem "na dwa magnetowidy" oryginalne kasety z Zachodu lub piracko nagrywali filmy z telewizji zachodnioniemieckiej i sami chałupniczo opracowywali je dźwiękowo. W połowie lat 80. nie było w Polsce nawet szczątkowego systemu ochrony praw autorskich.

Antoni Gabański wkrótce zaczął organizować kolejne wypożyczalnie na terenie Trójmiasta. Rozbudowę firmy przerwała wizyta milicji. Wedle właściciela najście to zapoczątkowało dwuletni okres prześladowania go przez gdańską MO i SB. Normalny rozwój firmy - w owych pionierskich, pirackich czasach oznaczało to podwajanie kapitału co miesiąc - został zahamowany.

Antoni Gabański doszedł wówczas do wniosku, że najkorzystniejsze będzie powołanie własnej spółdzielni pracy:

- Założyłem ją w Nałęczowie, bo zbyt dobrze znali mnie w Gdańsku i spółdzielni w Gdańsku by mi nie zarejestrowali.

Prezesem spółdzielni pracy ,Vega' spółdz. w Nałęczowie przy ul. Promyk został siostrzeniec Gabańskiego. Sam Antoni Gabański został przewodniczącym Rady Nadzorczej - tak informował gdańską policję we wrześniu 1991 r. Antoniego Gabańskiego mianowano także przedstawicielem spółdzielni.

W maju 1988 r. "Vega" uzyskała od przewodniczącego Komitetu Kinematografii w Warszawie zezwolenie na prowadzenie wypożyczalni wideokaset. W grudniu 1989 r. zawarła z gdańską ,Pro-Omnia' agencja, której właścicielem był Antoni Gabański, umowę-zlecenie na prowadzenie w imieniu i na rachunek "Vegi" działalności gospodarczej. Antoni Gabański wreszcie mógł przystapić do realizacji swego - jak to dziś sam określa - genialnie prostego planu opanowania rynku wypożyczalni wideokaset.

