Jednak, czy to nie będzie pewnego rodzaju pułapką. Stawianie na wysoki artyzm, który nie zawsze jest w pełni doceniany przez widzów, może w pewnym sensie okazać się zgubny. Liczba melomanów, i tak stosunkowo skromna, może się jeszcze zmniejszyć. Z takim problemem spotkała się dyrekcja Teatru im. A. Mickiewicza, bowiem bardzo ambitne propozycje repertuarowe mocno zaczęły odbiegać od preferencji widza. Na widowni świeciło pustkami, a instytucja zaczęła borykać się ze sporymi kłopotami finansowymi.

- Właśnie dlatego powtarzam: ważne jest wszystko i żadnej rzeczy nie można zaniedbać. Trzeba też przy tym wytrwałości, determinacji i kreatywność. Jeśli publiczność słysząc Szymanowski czy Szostakowicz mówi "nie" to nie powód, by się wycofywać. Nasze niedawne doświadczenia uczą, że Szymanowski przy świecach, w pięknej scenografii, okraszony poezją może być bliski szerokiej publiczności. Nie znaczy to bynajmniej, że zrezygnujemy z muzyki lżejszej - musicalowej, operetkowej czy rozrywkowej. Już w najbliższym czasie proponujemy państwu muzykę wiedeńską na Koncercie Noworocznym, najpiękniejsze piosenki o miłości na Walentynki, a w marcu dla Pań zaśpiewa Krzysztof Kiljański. Zapraszamy też na nasze niedzielne poranki, podczas których w luźniejszej nieco atmosferze łącząc muzykę, słowo i elementy teatru staramy się przekonywać zwłaszcza młodych melomanów, że muzyka poważna jest ciekawa, interesująca, wzruszająca a czasem zabawna. Powiem Pani jako teoretyk muzyki i nauczyciel harmonii, a "filharmonia" znaczy przecież umiłowanie harmonii. To taka dziedzina muzyki, która uczy jak z wielu różnych elementów skomponować piękną całość. Harmonia to jedność w wielości, to przeciwieństwa, które trzeba ze sobą umiejętnie połączyć. W harmonii nawet dysonans jest czymś inspirującym i ciekawym, pod warunkiem, że zostanie dobrze rozwiązany.

