Tak na marginesie - anorektyczki nie wyglądają pięknie. W zaawansowanym stadium, są "szkieletami pokrytymi cienką skórą", które często nie mają nawet siły, żeby chodzić, czy robić cokolwiek. Obsesyjnie myślą tylko o tym, żeby jeszcze schudnąć - tu właśnie widać brak określenia granicy chudnięcia (nieprawidłowym celem jest samo chudnięcie jako proces bez końca), a podświadomość realizuje zadane działanie z żelazną konsekwencją bez oceniania, czy jest ono dobre, właściwe, korzystne, czy nie.

W określeniu swej sylwetki bądź realistą. Podane przeze mnie zasady są uniwersalne, jednak nie wszyscy ludzie mają taką budowę ciała, by osiągnąć absolutnie każdy wymyślony i nierealny cel. Jeżeli masz np. 1,60 m wzrostu, będąc osobą dorosłą, to wiadomo, że nie osiągniesz nawet 1,65 m wzrostu, jak masz zmiany pokrzywicze z dzieciństwa, to już tak pozostanie do śmierci. Zdrowy rozsądek jest niezbędny w działaniu.

Z pewnym przybliżeniem można założyć, że osiągalny jest kształt sylwetki i masa ciała, które miało się tuż po osiągnięciu dojrzałości fizycznej, ewentualnie troszkę więcej. Jeżeli ktoś był otyły już jako dziecko lub nastolatek, to trzeba wziąć na to poprawkę.

Pamiętaj, że masz swoją indywidualną normę sylwetki i masy ciała, a koleżanki - swoje. Dlatego nie rób niczego "na siłę". Na świecie nie ma drugiego takiego samego człowieka jak Ty. Jesteś wspaniałą, niepowtarzalną indywidualnością i nie ma żadnego powodu, by z tego przymiotu rezygnować.

