— Żal mi tych, którzy zbierają makulaturę zarobkowo - przyznaje W. Kalisz. - Kiedyś w ten sposób można było dorobić do emerytury, teraz takie zbieranie nie ma sensu. Ceny są bardzo niskie. Za kilogram kartonu płaci się 5 groszy, za resztę 3 grosze.

Właściciele skupu wiele robią dla środowiska, ale to jest ich praca. Muszą też zarobić, a to opłaca się coraz mniej

— Na całym świecie dopłaca się do takiej działalności, a ludzie segregują śmieci u siebie na posesjach. U nas tego nie ma. Nikt nie rozumie problemu zanieczyszczenia środowiska i skali jego degradacji - wyznaje Piotr Lubrant, współwłaściciel skupu.

— Jesteśmy otwarci na współpracę z Urzędem Miasta, mamy wiele pomysłów, moglibyśmy zająć się wprowadzeniem eksperymentalnie do Nowego Dworu specjalnych pojemników do sortowania śmieci, jak to się odbywa w dużych miastach. Moglibyśmy też zorganizować sortowanie śmieci na wysypisku - dodaje W. Kalisz - ale nie zrobimy tego sami. Urząd Miasta musi wykazać więcej zrozumienia i zainteresowanie tym problemem.

Problemu nie rozwiążą sezonowe akcje, takie jak zbliżające się „Sprzątanie świata“, które odbędzie się jutro.

Jeden dzień nie uzdrowi środowiska

Mogliby to zrobić mądrzy włodarze. Ważne są też działania edukacyjne w tym kierunku. Bardzo aktywna jest Szkoła Podstawowa w Sztutowie.

Często organizuje zbiórki makulatury i akcje porządkowe. W Nowym Dworze Gdańskim przoduje Szkoła Podstawowa nr. 1.

